Sztuka epistolograficzna w tradycyjnej, papierowej formie wymiera jak białe nosorożce. Być może, ale z pewnością nie dla bohaterów książki Vi Keeland i Penelope Ward Sprośne listy (https://www.taniaksiazka.pl/sprosne-listy-vi-keeland-p-1482707.html). Dziewczyna i chłopak wskazani przez koślawy paluch przypadku, udowadniają, że przypadek może być początkiem czegoś wyjątkowo pięknego i niebanalnego.

Ludzie listy piszą

Tradycyjne pisanie listów stało się czynnością zaprzeszłą. Podobnie zresztą jak robienie zdjęć klasycznym aparatem z zamontowanym w środku filmem czy podróż pociągiem ciągniętym przez starą, parową lokomotywę. Rzecz jasna, przekazujemy sobie pisaną informację, kompresujemy ją jednak w zero-jedynkowy pakiety i wysyłamy z naszych telefonów i komputerów. Wielu ludzi nie zna już zapachu papieru listowego, nie czuje pod palcami jego faktury i nigdy nie słyszało skrzypienia piszącego pióra czy szurania długopisu. Luka i Griffin, młodzi ludzie, właściwie dzieciaki, mieszkający na dwóch, różnych kontynentach, nie są targani podobnymi przemyśleniami bowiem papeteria i atrament są ich jedynym wyborem. Pierwszy list i odpowiedź na niego to zwykła kurtuazja, tak jak przypadkowe “dzień dobry” rzucone nieznanemu człowiekowi. Jednak to, co następuje później zamienia się w niezwykłą historię pełną wzruszeń, emocjonalnych przypływów i odpływów oraz rodzącej się miłości.

Czym skorupka za młodu…

Pisanie listów, oczekiwanie na odpowiedzi i ekscytacja kiedy przychodzą, staje się dla Luki życiową pasją, emocjonalną rozgrywką, która ją kształtuje, zmieniając spojrzenie na życie, miłość i śmierć. Listy stają się jakby skomplikowanym, mentalnym programem, rozbudzającym i zmieniającym życiowe paradygmaty najpierw młodej dziewczyny, a później, młodej kobiety. Kiedy nagle, z sobie wiadomych powodów, zrywa listowną znajomość, dociera do niej, jak dużo dla niej znaczyła. Tylko ona wie ile ją kosztuje przejść do porządku dziennego nad faktem, że korespondencja, owe dziwne i piękne listy, kreślone ręką człowieka, na którym zaczęło Luce zależeć, skończyły się, prawdopodobnie na zawsze i to z powodu decyzji jaką sama podjęła

Nurek znowu zaczyna oddychać

Kiedy po ośmiu latach Griffin wysyła pierwszy list, niczym jaskółkę mającą sprawdzić czy odnajdzie stare gniazdo Luka czuje się jak nurek  powracający na wstrzymanym oddechu z dwustumetrowej  głębi i chwytający pierwszy haust powietrza. Zaczynają ponownie korespondować, wyjaśniając sobie to, co należy wyjaśnić i opowiadają to, co trzeba opowiedzieć. Oboje ocierają się o siebie niczym para tancerzy, a ich listowy taniec staje się coraz bardziej płomienny i niegrzeczny. Jeśli pisaliście kiedyś drodzy Czytelnicy czy to na forach towarzyskich czy randkowych, z pewnością znane jest wam to erotyczne napięcie, towarzyszące relacji, mającej być w swoim założeniu, nie do końca grzeczną. Jeśli nie pisaliście, to z pewnością podejrzewacie jak pikantne może być korespondowanie z kimś, kto czując się bezpieczny dzięki swojej anonimowości gotowy jest na frywolność i to nie byle jaką.

Frywolność i humor

Sprośne listy Keeland i Ward to właśnie taka frywolność połączona z humorem i marzeniem o spełnieniu.To odkrywanie drugiej, bratniej duszy, to podciąganie pod kołdrą koszulki nocnej, licząc, że partnerka nie wstrzyma twojej dłonii. Wszystko to jest w Sprośnych listach. Duet pisarek pokazuje jak fajną i ciekawą może być relacja dwojga ludzi, którym los zafundował odkrywanie się pomalutku i pieczołowicie. W książce jest także intryga i powód, dla którego oboje Luka i Griffin wybrali taki sposób komunikowania z sobą, flirtowania i epistograficznego grzeszenia. Czy oboje spotkają się, czy do końca poznają swoje tajemnice i czy po prostu będą szczęśliwi? Sprośne listy Vi Keeland i Penelope Ward Spewnością wam na te pytania odpowiedzą!